Pokazywanie postów oznaczonych etykietą daughter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą daughter. Pokaż wszystkie posty

26 września 2014

Wielki Smutek


Patrząc za okno mam ochotę wyśmiać tego, kto stwierdził, że polska jesień jest piękna i złota. Nie; od kiedy tylko zawitała w kalendarzu mam wrażenie, że robi mi na złość tą stanowczo za niską temperaturą i nieustającym deszczem. Taka aura wprawia mnie zawsze w nastrój, do którego idealnie pasują smutne piosenki. Nie, żebym nie słuchała ich też w środku lata, w końcu żyję tylko dla nich.
Bo z łamiącymi serce piosenkami jest tak, że często to nie sama muzyka, a jakiś konkretny fragment tekstu mogą sprawić, że mamy ochotę przebić się sztyletem na wylot. I dlatego właśnie wybrałam, a nie było to zadanie proste, 10 moich najulubieńszych, najsmutniejszych i generalnie naj naj kawałków. 
Kolejność całkowicie losowa. 

THE SMITHS- ASLEEP
Sing me to sleep
And then leave me alone
Don't try to wake me in the morning
'Cause I will be gone

DAUGHTER- TOUCH
Give me touch, 'cause I've been missing it.
I'm dreaming of strangers kissing me in the night.
Just so I, just so I can feel something.

DEATH CAB FOR CUTIE- TINY VESSELS
So one last touch and then you'll go
And we'll pretend that it meant something so much more
But it was vile, and it was cheap
And you are beautiful but you don't mean a thing to me

THE NATIONAL- BABY, WE'LL BE FINE
I put on an argyle sweater and put on a smile
I don't know how to do this

PLACEBO- WITHOUT YOU I'M NOTHING
You grow me like an evergreen,
You never see the lonely me at all

 
MUSE- CITIZEN ERASED
Wash me away
Clean your body of me
Erase all the memories
They'll only bring us pain

PERFUME GENIUS- HOOD
Underneath this hood you kiss
I tick like a bomb

DEATH CAB FOR CUTIE- WHAT SARAH SAID
And I'm thinking of what Sarah said
That love is watching someone die
So who's going to watch you die? 

THE NATIONAL- PINK RABBITS
I'm so surprised you want to dance with me now
I was just getting used to living life without you around

THE SMITHS- THIS NIGHT HAS OPENED MY EYES
Oh, he said he'd cure your ills
But he didn't and he never will





15 września 2014

Tego lata umarłam pięć razy

Lato dobiegło końca, a wraz z nim festiwale muzyczne. W pewnym momencie miałam nie pojawić się w tym roku na żadnym, finalnie byłam na trzech; udało mi się zobaczyć 40 wykonawców, większość z nich po raz pierwszy. Wybranie spośród nich mojej top 5 okazało się zatem niezwykle trudnym zadaniem i nawet zastanawiałam się czy nie rozszerzyć tego rankingu do 10 nazw, ale wreszcie kierując się ilością wylanych na danym koncercie łez, udało mi się podjąć ostateczną decyzję.

5. BASTILLE
Tak, oto ja jeszcze niedawno zmieniająca kanał za każdym razem, kiedy rozbrzmiewały pierwsze sekundy Pompeii decyduję się umieścić Bastille w moim jakże ekskluzywnym rankingu. Cóż, gusta się zmieniają. Kiedy rozpoczął się hajp na ten zespół, ktoś musiał zająć funkcję naczelnego hejtera i akurat padło na mnie- wszyscy znajomi się zachwycali, ja patrzyłam na nich z politowaniem próbując zrozumieć, co z dnia na dzień przyniosło Brytyjczykom tak wielu fanów. Nie wiem nawet czy dzisiaj byłabym w stanie to określić, ale po ich koncercie na Open'erze, do którego podchodziłam już w miarę entuzjastycznie, na pewno zdaję sobie sprawę z tego, że chociaż ich muzyka nie jest odkrywcza, to potrafią zrobić świetne show. Dodając do tego fakt, że w Gdyni rozbrzmiał mój ulubiony dialog z Psychozy poprzedzający piosenkę No Angels, o której w wersji live nawet nie marzyłam sprawiło, że koncert Bastille musiał znaleźć się w tym podsumowaniu.
 

4. BANKS
Jillian Banks zdobyła moje serce błyskawicznie, w dużej mierze za sprawą piosenki Waiting Game, której swego czasu słuchałam 16 godzin na dobę. Nic więc dziwnego, że w lipcu ja znalazłam się na barierkach, a teraz ona tutaj. I chociaż ktoś mógłby powiedzieć, że jej koncert wcale nie był tak perfekcyjny (zgodzę się, nie był) to nie o idealne wybrzmienie każdego dźwięku przecież w tym wszystkim chodzi. W występach na żywo liczą się przede wszystkim autentyczność i emocje, a tych Jillian dostarczyła mi bez liku, bo kiedy artystka nie może wydobyć z siebie słowa ze wzruszenia, to wiedz, że jesteś na cudownym koncercie ze świetną publicznością, która również ma spory wpływ na ogólne wrażenie. Wiecie czego potrzebuje świat? Delikatnych i silnych zarazem kobiet. Wiecie kto pasuje do tego opisu? Tak właśnie. Jej album nie bez powodu nosi tytuł Goddess.
 

3. DAUGHTER
PRZEGAPIŁAM YOUTH. Moje serce nie bolało mnie jeszcze nigdy tak przeraźliwie, jak tego dnia kiedy Ziółek zmusił mnie do opuszczenia końcówki setu Daughter na rzecz Bastille. Czy żałuję? No pewnie, ale wmawiam sobie, że nadejdzie jeszcze okazja do nadrobienia tej strasznej straty, jaką była niemożność doświadczenia piękna jednej z moich ulubionych piosenke Daughter w wersji live. Co nie zmieni faktu, że większa część koncertu, w której miałam okazję uczestniczyć była po prostu magiczna, z przepięknym kawałkiem Candles na czele, chociaż akurat ten dosłownie przeryczałam i randomowa dziewczyna głaskała mnie po ramieniu próbując mnie pocieszyć. A naprawdę bardzo rzadko zdarza mi się uronić łzę na koncercie. Niech to świadczy o tym, że zasłużyli sobie na miejsce na podium, o. 



2. KAMP!
Widziałam ich już na żywo chyba z milion razy, z czego tego lata dwa, i z ręką na sercu przysięgam, że nie znudzili mi się ani trochę. Wręcz przeciwnie- moja miłość do tego tria zdaje się przybierać na sile z każdym kolejnym koncertem, ale nie ma co się dziwić, skoro właśnie wydali EPkę, która zwaliła mnie z nóg. Ich obecne występy są lepsze niż kiedykolwiek, i chociaż na Open'erze grali o 2 w nocy, a ja nie miałam siły już żyć to ich muzyka dodała mi na tyle energii, że skakałam przez godzinę. Stąd też zaszczytny srebrny medal i moja bezbrzeżne uwielbienie wędrują do panów z Kamp! Będę bardzo tęsknić, kiedy zaczną robić zawrotną karierę na Zachodzie. 

 

1. PERFUME GENIUS
Szczerze? To był najbardziej oczywisty wybór. Przeżyłam już wiele emocjonalnych koncertów, ale to, co pokazał mi na Offie Mike Hadreas, to był zupełnie inny poziom. Nikt jeszcze nie rozdzierał mojej duszy w tak subtelny sposób, i nie mogę się doczekać by pozwolić mu zrobić to raz jeszcze. I chyba nie potrafię nawet sensownie poskładać moich odczuć co do Perfume Geniusa w wersji live, bo to trzeba przeżyć samemu, lecz jeśli kiedykolwiek muzyka spowodowała u Was ból serca to doskonale wiecie o czym mówię. No ale podobno miłość ma to do siebie, że boli.